Minąć musiał rok, aby szanowne sikorki zaszczyciły karmnik…
codziennie mniej więcej 7.15 do 7.30 pojawiają się na śniadaniu 🙂
takie nic, a cieszy…

https://celinogrod.pl/wp-admin/post.php?post=73&action=edit
Rok 2020 obfituje w codzienne wizyty w karmniku. Mam wrażenie, że sikorki pukają w okno jeśli nie zdążę na czas wsypać ziaren słonecznika. Niedawno zauważyłam nowego amatora wyżerki, a mianowicie płowy ptaszek z pomarańczowym brzuchem. Wydaje mi się, że może to być rudzik http://ptaki.info/rudzik
Może będę miała więcej szczęścia i uda się zrobić mu fotkę. Osobiście widziałam go już dwa razy, więc to nie przypadek.
Obecne usytuowanie karmnika zabezpiecza wysypane ziarno przed większymi ptakami, takimi jak sroki. Pomimo widocznych barier w postaci własnoręcznie zrobionego stelaża pod pnącze w donicy wciąż próbują dostać się do karmnika.

Może to być wytłumaczeniem, dlaczego w zeszłym roku nie widziałam ani jednej sikorki w karmniku. Był on zlokalizowany w innej części balkonu. Miały do niego dostęp nie tylko małe ptaki 🙁
Wprawdzie ziarno znikało codziennie, ale jest wielce prawdopodobne, że odpowiedzialne za to były duże dzioby.
W tym roku zima była bardzo łagodna, ale pomimo nie zamarzniętej ziemi oraz dużej ilości owoców na krzewach dokarmiałam ptaki systematycznie. Bywały jednak dni, że słonecznik zalegał w karmniku nawet dwa dni. Bliskość naturalnych miejsc, gdzie mogły zjeść pewnie był tego powodem. W nieliczne dni z mrozem wszystko znikało błyskawicznie. Średnim zainteresowaniem cieszyła się natomiast skórka ze słoniną. Wprawdzie były ślady dziobów, ale trochę to trwało zanim ją zjadły.
Póki co filmik ze śniadania sikorek w karmniku. Danie główne to słonecznik.






